Lata 60-te; młodziutka, niedoszła zakonnica wraz ze świeżo
poznaną ciotką alkoholiczką odbywa podróż w głąb rodzinnej przeszłości, by móc
określić swą przyszłość: pod przykrywką „klasycznego polskiego snuja”, bądź „kolejnego
filmu o Żydach” kryje się seans, który skutecznie żongluje oczekiwaniami widza,
wytrąca z równowagi, a nawet parę razy zaskakuje poczuciem humoru reżysera,
wykształconego przecież w Anglii.
„Grawitacja”
Pomijając natrętny psychologizm i brak wiarygodności
przedstawionych wydarzeń, Cuaron ojciec
i syn zrobili kawał dobrej roboty, łącząc starą dobrą hitchcockowską
dramaturgię z zapierającymi dech w piersi efektami specjalnymi, tylko po to by
powrócić do esencji kina: przeżywania tego, co nieprzeżywalne; pokazania tego,
co przekracza granice wyobraźni.
„Take shelter”
Na ekranach setki coraz głupszych seriali telewizyjnych, ale ten film może posłużyć za przyczynek do dyskusji, czym jest, lub powinno być, niebanalne, metaforyczne, emocjonalne – prawdziwe – kino.
„Opętanie” (2002)
Wielki romans dwójki wiktoriańskich poetów wyłania się w tym filmie powoli, w miarę tropienia go przez parę badaczy literatury, ściganych przez innych, zazdrosnych naukowców, czyli film między innymi o tym, że naukowcy także cierpią miłosne katusze, w drodze do tzw. prawdy, potrafią posunąć się nawet do czynów karanych, a piwnice British Museum kryją niejedną jeszcze tajemnicę.
PS Książka, na której film oparto, jest znacznie lepsza. Recenzja tu.
„Niepamięć” (Oblivion)
Niezliczona ilość cytatów z klasyki gatunku science-fiction ubrana w starannie skrojony kostium efektów specjalnych, niestety, tyleż pusta, co wyciskająca niezliczoną ilość łez głównym (i jedynym) – melodramatycznym – wątkiem.
„Kwiaty wojny” (Yimou Zhang)
Kameralny film wojenny (!) ze świetną rolą Christiana Bale'a i kilkoma przepięknymi wizualnie scenami, przedstawiający inne oblicze wojny chińsko-japońskiej 1937 r.: los cywilów, a przede wszystkim dzieci i kobiet – uczennic przykatedralnej szkoły w Nankinie i grupy prostytutek, które w tym samym miejscu znalazły, jak sądziły, schronienie, oraz amerykańskiego grabarza, ich przypadkowego opiekuna, obrońcy przed Japończykami, zgodnie ze swoją rolą przygotowującego je wszystkie na nową drogę.






