„Opętanie” (2002)


Wielki romans dwójki wiktoriańskich poetów wyłania się w tym filmie powoli, w miarę tropienia go przez parę badaczy literatury, ściganych przez innych, zazdrosnych naukowców, czyli film między innymi o tym, że naukowcy także cierpią miłosne katusze, w drodze do tzw. prawdy, potrafią posunąć się nawet do czynów karanych, a piwnice British Museum kryją niejedną jeszcze tajemnicę.

PS Książka, na której film oparto, jest znacznie lepsza. Recenzja tu

„Niepamięć” (Oblivion)

Niezliczona ilość cytatów z klasyki gatunku science-fiction ubrana w starannie skrojony kostium efektów specjalnych, niestety, tyleż pusta, co wyciskająca niezliczoną ilość łez głównym (i jedynym) – melodramatycznym – wątkiem.

„Jack Reacher: Jednym strzałem”


Wzorcowy przykład na to, jak można zamordować film ( i postać literacką służącą za pierwowzór) nietrafionym doborem obsady i uproszczeniami fabuły.

„Kwiaty wojny” (Yimou Zhang)

Kameralny film wojenny (!) ze świetną rolą Christiana Bale'a i kilkoma przepięknymi wizualnie scenami, przedstawiający inne oblicze wojny chińsko-japońskiej 1937 r.: los cywilów, a przede wszystkim dzieci i kobiet – uczennic przykatedralnej szkoły w Nankinie i grupy prostytutek, które w tym samym miejscu znalazły, jak sądziły, schronienie, oraz amerykańskiego grabarza, ich przypadkowego opiekuna, obrońcy przed Japończykami, zgodnie ze swoją rolą przygotowującego je wszystkie na nową drogę.

„To The Wonder”

Film – poemat, w którym banalna historyjka miłosna, mieszcząca się w jednym zdaniu streszczenia, posłużyła reżyserowi i autorowi zdjęć jako pretekst, by ruchomymi obrazami, pojedynczymi zdaniami, urwanymi scenami spróbować opowiedzieć o stanach duszy towarzyszących uczuciom.

„Albert Nobbs”

Trudna historia opowiedziana w prosty sposób: oto życie Alberta Nobbsa, skromnego kelnera w dublińskim pensjonacie na przełomie XIX i XX wieku, człowieka drobnej postury, niewidzialnego dla gości z wyższych sfer, obśmiewanego nieco przez uroczo flirtującą Helen (Mia Wasikowska), kim jednak jest Albert Nobbs, jakże subtelnie, a z emocjami kreowany przez Glenn Close, i jaką tajemnicę skrywa, pozwolę odkryć wam samodzielnie, bo nie zobaczyć tego filmu, to nie dostrzec Alberta Nobbsa i wielu innych, jemu podobnych...

„Przed północą”



W „Przed wschodem słońca” się poznali, zakochali w sobie i spędzili nieoczekiwaną, magiczną noc włócząc się bez celu po Wiedniu; w „Przed zachodem słońca” spotkali się ponownie po dziewięciu latach w Paryżu, w wyniku czego on zostawił dla niej żonę; teraz, po kolejnych dziewięciu latach, znajdujemy ich w sytuacji, w której po jakimś czasie musi się znaleźć każda para z niemal dziesięcioletnim stażem i dwójką dzieci – oto wysłani przez życzliwych znajomych do romantycznego hotelu na południu Peloponezu, po raz pierwszy od dawna znów zostają sam na sam i muszą zmierzyć się z tym, co czas zrobił z ich życiowymi ambicjami i oczekiwaniami wobec siebie, po to by na koniec zdecydować, czy mimo wszystko nadal chcą odbyć wspólną podróż wehikułem czasu.